Newsletter sali zabaw prowadzi agent AI.
Zespół KiddyLand mówi, co się dzieje w najbliższym tygodniu, a agent pisze z tego gotowe wydanie w ich tonie i przygotowuje je do wysyłki. Drugi automat pilnuje kalendarza urodzin dzieci i sam wysyła zaproszenie na darmowe wejście. Newsletter wychodzi bez pisania go od zera i bez zewnętrznego wykonawcy.
Adresy się zbierały, ale nikt nic z nimi nie robił.
Strona KiddyLand miała już formularz zapisu: imię, e-mail, telefon, a do tego wiek dziecka i data jego urodzin. Rekordy lądowały w bazie i tam zostawały. Żeby cokolwiek wysłać, ktoś musiałby usiąść, napisać treść, złożyć wiadomość i zająć się listą - a w sali zabaw nikt nie ma na to popołudnia.
Mówicie, co się dzieje. Agent pisze wydanie.
Zespół nie zaczyna od pustej strony. Wystarczy powiedzieć, co jest w planie na najbliższy tydzień - animacje, wolne terminy urodzin, godziny w ferie - a agent układa z tego gotowe wydanie w tonie, którym sala zabaw mówi do rodziców.
Zapisujesz dziecko, dostajesz prezent w jego urodziny.
Drugi agent nie czeka na polecenie - pracuje w tle. Formularz pyta o datę urodzin dziecka i pozwala dodać kolejne, a automat sam pilnuje kalendarza i wysyła wiadomość, gdy zbliża się termin. Nikt w sali zabaw nie musi o tym pamiętać ani prowadzić żadnego arkusza.
Własny silnik wysyłki, osobny od firmowej poczty.
Żeby agent mógł cokolwiek wysyłać, musiał dostać narzędzie. Newsletter chodzi na osobnej subdomenie, oddzielonej od skrzynki, którą sala zabaw pisze do klientów - problem z jedną stroną nie dotyka drugiej.