01 / TL;DR Najważniejsze wnioski
Stan na 20 września 2026:
- Na moim Macu pracują dwa agenty AI od różnych dostawców: Claude Code (model Opus 5) i Codex (model GPT-6 Astra). Oba widzą te same pliki i te same instrukcje o mojej firmie.
- Claude Code zleca zadanie Codexowi jedną komendą w terminalu. Komenda wraca natychmiast, a odpowiedź pojawia się w wątku, który mam otwarty w oknie aplikacji.
- W trzech rundach wymiany z 20 września odpowiedź przychodziła po około 21–46 sekundach od wpisania komendy.
- Codex sprawdził liczbę podaną przez Claude i podał drugą, dokładniejszą miarę z pliku: 39,130 sekundy. Wyjaśnił też, że pierwszej liczby nie da się potwierdzić z tego samego źródła.
- Nie zbudowałem do tego żadnego łącznika ani integracji. Poza doinstalowaniem narzędzia Codexa do wiersza poleceń nie powstało nic nowego: oba agenty siedzą na tym samym dysku.
- Żadne zlecenie między agentami nie zastępuje mojej zgody. Decyzje o wysyłce, publikacji i wdrożeniu zatwierdzam osobiście.
02 / Terminal Co to jest bash i dlaczego dwa programy mogą sobie coś zlecić
Terminal to okno tekstowe na komputerze, w którym zamiast klikać w przyciski, wpisuje się polecenia. Bash to jeden z programów siedzących w tym oknie, który wpisane polecenia przyjmuje i wykonuje.
Cała rzecz opiera się na jednej właściwości: każdy program na moim komputerze da się uruchomić jedną linijką tekstu. Kliknięcie ikony jest tylko jedną z dróg. Skoro tak, to program, który potrafi wpisywać polecenia, potrafi uruchomić dowolny inny program. Mój agent AI to potrafi.
Dalej jest wspólny dysk. Oba agenty pracują w tych samych folderach, więc plik, który jeden zapisze, drugi po prostu otwiera. Nie ma przesyłania, eksportu ani kopiowania między aplikacjami.
Wymiana nie dzieje się w oknie terminala. Polecenie wkłada wiadomość do kolejki drugiego agenta, ten podejmuje pracę we własnym wątku, a odpowiedź zapisuje do pliku na wspólnym dysku. Pierwszy agent ten plik czyta. Terminal służy do uruchomienia wymiany. Sama rozmowa toczy się w wątku i w pliku.
Tu jest różnica wobec czatbota w karcie przeglądarki. Czatbot nie widzi plików na Twoim dysku i nie uruchomi programu na Twoim komputerze. Może wymienić plik z drugim czatem przez chmurę, ale każdy plik trzeba tam najpierw wgrać, a wynik pobrać. U mnie nie wgrywam plików ręcznie, bo oba agenty czytają je prosto z dysku. Same modele i tak pracują w chmurze, więc to, co im podaję do przeczytania, tam trafia.
03 / Wymiana Jak wygląda jedno zlecenie
Wątek do rozmowy założyłem sam w oknie Codexa, które na Macu jest częścią aplikacji ChatGPT, pod nazwą „Przetestuj rozmowę Claude z Codexem”. To ważny szczegół, bo wątek założony przeze mnie jest widoczny w oknie, a wątek uruchomiony w tle byłby niewidoczny.
Przebieg jednego zlecenia wygląda tak:
- Claude Code wpisuje w terminalu jedną komendę: nazwę programu Codex, wskazanie wątku i treść wiadomości.
- Komenda wraca natychmiast, w tej samej sekundzie, ze zwrotnym numerem wiadomości w kolejce. Claude nie czeka zablokowany, może robić w tym czasie co innego.
- Codex podejmuje pracę w swoim wątku. Ja widzę to w oknie: pojawia się wiadomość od Claude, potem informacja, czym Codex się właśnie zajmuje, potem odpowiedź.
- Claude odczytuje odpowiedź z pliku, w którym Codex zapisuje przebieg swojej pracy, po czym wraca do zadania.
| Runda | Treść zlecenia | Czas do odpowiedzi |
|---|---|---|
| 1 | opis mechanizmu z perspektywy Codexa i lista ryzyk | 41 s |
| 2 | weryfikacja liczby na pliku źródłowym | 46 s |
| 3 | jedno zdanie podsumowania dla właściciela firmy | 21 s |
Czasy mierzone zegarem terminala z dokładnością do sekundy, od wpisania komendy do zdarzenia kończącego turę w pliku Codexa. Sam plik liczy krócej, bo zaczyna od momentu zarejestrowania wiadomości: dla pierwszej rundy 39,130 sekundy zamiast 41. Najdłuższa tura tego dnia zajęła 2 minuty 41 sekund, gdy Codex czytał gotowy tekst tego artykułu.
Jest w tym jedna pułapka, na którą Codex sam zwrócił uwagę. Pierwszy wpis, który pojawia się w pliku po zleceniu, zawiera informację o postępie. U mnie brzmiała „Sprawdzę instrukcje współpracy i lokalną dokumentację Codexa”. Właściwa odpowiedź przychodzi później. Program, który bierze po prostu ostatni wpis, weźmie komunikat zamiast wyniku. Trzeba czekać na osobne zdarzenie oznaczające koniec tury.
04 / Korekta Jak Codex sprawdził liczbę w tym artykule
To najlepsza część dzisiejszego testu i powód, dla którego w ogóle trzymam dwa agenty.
Claude Code policzył, że pierwsza wymiana trwała 41 sekund. Chciał wstawić tę liczbę do artykułu. Zamiast tego napisał do Codexa: policzyłem 41 sekund, otwórz ten sam plik i sprawdź sam.
Codex otworzył plik i odpisał, że wychodzi 39,130 sekundy, licząc od zarejestrowania wiadomości do zdarzenia kończącego turę. Dodał rzecz, której Claude nie wziął pod uwagę: w pliku w ogóle nie ma momentu, w którym komenda została wpisana. Liczba 41 sekund pochodziła z zegara terminala, więc obie są prawdziwe, tylko mierzą inny odcinek.
Wybór należał do mnie. W tabeli wyżej zostawiłem czas od wpisania komendy, bo tyle czeka człowiek przy klawiaturze, a liczbę z pliku podaję obok, żeby dało się ją sprawdzić.
Tak właśnie wygląda wartość, o którą mi chodzi. Jeden agent przygotowuje materiał, drugi sprawdza go na tych samych plikach źródłowych, a ja dostaję do zatwierdzenia wynik po korekcie razem z uzasadnieniem. Nie muszę niczego przeklejać między aplikacjami ani prosić o sprawdzenie drugi raz w innym oknie.
W trzeciej rundzie Claude zapytał Codexa wprost, co na tym zyskuje właściciel małej firmy. Odpowiedź zmieściła się w jednym zdaniu:
„Nie musisz ręcznie przenosić informacji między agentami: jeden może zlecić drugiemu część pracy lub sprawdzenie wyniku, a Ty widzisz ich ustalenia i poprawki, zanim zdecydujesz, co wykorzystać.”
05 / W firmie Do czego mi to służy
Dzisiejsza wymiana była testem. Poniżej rzeczy, które przeszły tym samym kanałem naprawdę, między 13 a 20 września.
Grafika do artykułu. 13 września Codex dostał zlecenie przygotowania ilustracji. Odesłał trzy koncepcje, wybrałem jedną, wygenerował obraz własnym generatorem i poprawiał go w dwóch rundach. Pierwszą wersję odrzuciłem, bo dostałem schemat z kartami zamiast obrazka. Poprawka poszła tym samym kanałem.
Recenzja tekstu przed publikacją. 14 września Codex recenzował szkic artykułu w trzech rundach. Wskazał przy okazji rzecz, której nie szukałem: tekst był blisko granicy zgody wynikającej z umowy, którą podpisałem. To jest ta sama zasada, co druga para oczu w firmie, z tą różnicą, że recenzent pracuje na modelu innego dostawcy i wychwytuje inne przeoczenia.
Ten artykuł przeszedł przez to samo. Zanim go zobaczyłeś, Codex dostał gotowy plik i zgłosił pięć poprawek rzeczowych. Jedna dotyczyła zdania, które brzmiało dobrze i nie było prawdziwe: napisałem, że przy tej pracy nic nie jest wysyłane, a modele obu agentów pracują przecież w chmurze. Druga wytknęła, że w ilustracji podstawiłem czas odpowiedzi z niewłaściwej rundy. Wszystkie pięć poprawiłem przed publikacją.
Wdrożenia na serwerze. Od 14 września obowiązuje u mnie prosta reguła: poprawki na serwerze wdraża Codex, a Claude je zleca i relacjonuje. Powód jest przyziemny. To dwie osobne subskrypcje z osobnymi limitami. Kiedy jednemu agentowi kończy się limit w środku dnia, robota nie staje.
Jest jeszcze czwarta rzecz, mniej widowiskowa i chyba najważniejsza. Oba agenty dostają na starcie tę samą treść instrukcji o mojej firmie: czym się zajmuję, jak piszę, czego nie wolno ruszać, co wymaga mojej zgody. To jest dosłownie wdrożenie nowego pracownika, tyle że raz napisane i podane dwóm wykonawcom. Kiedy poprawiam zasadę, poprawiam ją w jednym miejscu.
Tak wyglądają trzy z tych zasad, przepisane z pliku, który dostają oba agenty:
- Nic nie wychodzi na zewnątrz beze mnie. Maile zostają wersjami roboczymi w skrzynce, publikacje i wiadomości idą po moim „ok”.
- Hasła i klucze nigdy nie trafiają do notatek ani do wiadomości. W dokumentach jest tylko wskazanie, gdzie leżą.
- Po każdym zapisie na koncie reklamowym agent sprawdza odpowiedź systemu i stan tego, co zmienił.
Właściciel firmy, który czyta te trzy zdania, wie o moich agentach więcej niż z opisu narzędzi. Praca jest w napisaniu takich zdań dla własnej firmy.
06 / Granice Czego ten sposób pracy nie dowodzi
- Nie zmierzyłem oszczędności. Nie wiem, ile czasu ani pieniędzy zaoszczędziłem, bo tego nie liczyłem, więc żadnej takiej liczby tu nie ma.
- Agenty się nie „rozumieją”. Wymieniają tekst, a jakość wyniku zależy od tego, jak dokładne jest zlecenie. Grafikę z 13 września odrzuciłem za pierwszym razem i trzeba było dwóch rund poprawek.
- Jeden agent nie wie, czy pisze do niego drugi agent, czy człowiek. Codex powiedział to sam: wie, że rozmawia z Claude, bo Claude tak napisał w treści. Nie ma tam żadnego potwierdzenia tożsamości.
- Dwa modele mogą zgodnie pomylić się tak samo. Zgodna odpowiedź obu nie jest dowodem. Liczby i tak sprawdzam u źródła.
- Ten układ nie jest produktem ani stabilną integracją. Opiera się na komendzie i formacie plików w konkretnej wersji programu, a te się zmieniają. Inny sposób łączenia się z wątkiem nie działa wcale, gdy wątek jest otwarty w oknie. Wszystko, co opisuję, sprawdziłem 20 września 2026 na Claude Code i na wersji 0.154 narzędzia Codexa. Jeśli czytasz to później, komendy i pliki mogą wyglądać inaczej.
- Bezpieczeństwo nie bierze się tu z samego układu. Oba agenty widzą te same pliki na moim komputerze. U mnie działa, bo jest jeden nadzorca i wąski zakres. U klienta ten sam układ wymaga rozdzielenia uprawnień.
- Nic nie dzieje się bez człowieka. Publikacje, wysyłki i zmiany na żywych kampaniach zatwierdzam osobiście. Zlecenie jednego agenta dla drugiego nie jest zgodą.
07 / FAQ Najczęstsze pytania
Czy muszę umieć programować, żeby tak pracować?
Nie, ale trzeba umieć napisać dobre zlecenie. Obsługa terminala sprowadza się do kilku komend i tego uczę na szkoleniu. Trudniejsze jest to, czego nie widać na zrzucie ekranu: spisane zasady firmy, podział odpowiedzialności między agenty i miejsca, w których człowiek musi zatwierdzić.
Czy to jest bash, czy coś innego?
Narzędzie, którym mój agent uruchamia komendy, nazywa się Bash, ale na moim Macu uruchamia powłokę zsh, czyli domyślną w tym systemie. Dla efektu nie ma to znaczenia i mówię o tym „terminal”. Piszę o tym, bo w tekstach o AI zbyt często coś brzmi dobrze i nie jest prawdą.
Po co dwa płatne narzędzia zamiast jednego?
Z trzech powodów, które sprawdziłem u siebie: osobne limity subskrypcji, recenzja tekstu przez model innego dostawcy i narzędzia, których drugi agent nie ma, jak wbudowany generator obrazów. Dwie subskrypcje to najprostsza część tego układu. Praca jest w spisanych zasadach i w nadzorze.
Czy mogę wejść w rozmowę agentów w trakcie?
Tak i to jest sedno. Wątek jest zwykłym wątkiem w oknie, więc mogę dopisać zdanie, zmienić kierunek albo przerwać. Pracę uruchomioną w tle też da się podejrzeć, bo program wypisuje postęp, ale wtedy patrzę na strumień tekstu zamiast na rozmowę, do której mogę się dołączyć.
Czy agenty mogą sobie nawzajem popsuć pracę?
Mogą, jeśli wejdą w ten sam plik w tym samym czasie. Nic ich przed tym nie powstrzymuje od strony systemu, więc pilnuję tego zasadami: rozdzielonymi obszarami i kolejnością, gdy zadanie dotyka tego samego miejsca. Osobna sprawa to same wątki rozmowy. Tam blokada istnieje: gdy wątek jest otwarty w oknie, inny sposób dopisania do niego nie zadziała.
Czy ustawiacie taki układ u klientów?
Nie w tej postaci. U klienta zaczynam od jednego agenta i jednego procesu, bo punktem wyjścia są uprawnienia i to, co agent może robić sam. Dwa agenty mają sens dopiero wtedy, gdy pierwszy ma już co robić i jest co kontrolować. Decyzje o podwyższonym ryzyku zatwierdza człowiek po stronie klienta.
Ustawmy takich agentów w Waszej firmie.
Wdrażam agenty AI w procesach marketingu i sprzedaży oraz uczę zespoły pracy z nimi. Zaczynamy od bezpłatnej rozmowy o jednym procesie.